| poczytajmimamoblog - archiwum: Turbodziura w mózgu |
| Strona główna |
Turbodziura w mózgu- Co tak szybko? - Bo sytuacja jest paląca. Zagapiliśmy się i przespaliśmy największe nieporozumienie telewizyjne od lat. - Mianowicie? - Superprodukcję "Testosteron" w TVN Turbo. - Jaką to ma oglądalność? Przecież to kablówki i trochę satelity. - Ale ci, co oglądają, cierpią. - W czym problem? - Widzisz, gdyby nie pewne obciążające okoliczności, byłby to kolejny normalny polski program motoryzacyjny. Nudny, smętny i zawsze taki sam. Ale nie. Poszła wieść, że ma to być polskie "Top Gear". A czym jest "Top Gear" miłośnikom motoryzacji nie trzeba wyjaśniać, a reszcie nie ma jak wyjaśnić. Można spróbować tylko tak - "Top Gear" to jest niedościgniony wzór, ale nie wzorzec. Siła tego programu tkwi w byciu jedynym w swoim rodzaju. Jest oryginalny, wkurwiający, zadziwiający i cokolwiek by o nim nie powiedzieć - perfekcyjnie zrobiony. - Czyżby TVN po raz kolejny pokazał wiarę w innowacyjność i zdolności polskich twórców i kupiło licencję? W końcu to u nich normalne. Nawet gdyby mieli kręcić serial o Piaście Kołodzieju, kupiliby gotowy format od Amerykanów, Brytyjczyków lub Zulusów i zaadaptowali lekko zmieniając dekoracje. - Właśnie nie. Na "Top Gear" nie da się kupić licencji, bo dowcip nie tkwi w formacie programu, tylko w osobowościach. Prowadzący go Jeremy Clarkson to jest zupełnie inny wymiar dziennikarstwa motoryzacyjnego. Wystarczy poczytać jego artykuły, żeby zobaczyć przepaść między nim a resztą. Dziennikarze motoryzacyjni piszą o motoryzacji. Clarkson pisze ciekawie i zajmująco, a przy okazji o motoryzacji. Często doprowadzając do szału czytelników, ale po prostu jest z niego niezły model. Gość potrafi napisać test auta, w którym o testowanym aucie są dwa mieszające je z błotem zdania, ale czyta się to zawsze z zapartym tchem. Podobnie jest w "Top Gear". - Cóż więc zrobiło TVN? - Zrobiło po polsku. Ktoś usiadł i naoglądał się "Top Gear". Nic z tego nie zrozumiał, oprócz tego, że ma być trzech prowadzących i ma być nie tylko o samochodach. Ale czegóż można się spodziewać po telewizji uważającej, że Szymon Majewski w kolorowym krawacie jest śmieszny. - Może powinni zatrudnić właśnie Majewskiego? - Na pewno byłoby ciekawiej. A tak program prowadzą Grzegorz Miecugow, Marcin Meller i Jacek Balkan. - No, dwóch pierwszych znam i kojarzą mi się z motoryzacją jak ojciec Rydzyk z seksem. Ale trzeciego nie kojarzę. - A widzisz, bo trzeci to dziennikarz motoryzacyjny. Co prawda na stronie TVN Turbo napisali, że on jest "młody gniewny polskiego dziennikarstwa motoryzacyjnego" i na jego miejscu dałbym komuś w ryj za taką laurkę, ale jako jedyny w tym programie wie coś o samochodach. Wie dlaczego guma śmierdzi, a olej chlapie. Gość jest gniewny jak Meller jest ładny, ale przynajmniej wie o czym mówi. - A gwiazdorzy? - Cóż... TVN Turbo napisało na swojej stronie, że w "Testosteronie" nie boją się powiedzieć, co myślą. Zrewanżujmy się. - Będziemy niemili? - Nie. Będziemy szczerzy. Grzegorz Miecugow to bardzo dobry dziennikarz. Pełen szacunek. Jednyny powód, dla którego prowadzi program motoryzacyjny, jest taki, że polazł do szefostwa ITI i powiedział "chce prowadzić program motoryzacyjny". Jest gwiazdą stacji. Gdyby powiedział Walterowi, że chce mieć w TVN Style na wyłączność show o różowych sewterkach angorskich, na pewno by dostał. Niestety, zachciało mu się samochodów. Przykro. Dlatego siedzi na jakiejś kłodzie i fotografuje ryby, mówiąc, że "najlepsze zdjęcia to te, których nie zrobiliśmy", a później uśmiecha się jak trzynastolatek zapytany o to, czy się onanizuje. - Fotografuje ryby mówisz... - Tak. - Aha. To jest program motoryzacyjny? - Tak. - Mhm... bardzo w stylu TVN. Ale tu napisali, że w ich programie jest wiele niekonwencjonalnych opinii. - A tak, są. Miecugow głaskał 10 minut po bagażniku Forda Forcusa i w końcu powiedział, że kupiłby trzydrzwiowego. - Szokujące. - Zaiste. - A Mr Meller? - On jest. - W sensie? - On jest piękny. On to wie. On nie musi. Wie o samochodach tyle, że są. Ewentualnie, że maja z boku - obok kierowcy fotel, to tam może usiąść jakaś dupa. - Profesjonalnie. - Tak. Najgorsze jest to, że to nie jest show. - Tylko? - To jest slow. W tym programie nic się nie dzieje. Kompletnie. Prowadzący są drętwi i sztywni. Pozbawieni kompletnie poczucia humoru i luzu. Pozbawieni w ogóle czegokolwiek. Stoją długie minuty obok aut, burcząc coś pod nosem. TVN Turbo chwali się, że "oprawa telewizyjna Testosteronu na najwyższym poziomie ze wszystkich programów motoryzacyjnych, do tej pory produkowanych w Polsce." - Że co? - Że oprawa na poziomie. Nie zwracaj uwagi na składnię, cytuję tekst ze strony TVN Turbo. Pisał to pewnie jakiś gość po drogich studiach PR, dlatego nie jest po polsku. Przecież im nie płacą za umiejętność napisania czegoś w ojczystym języku, tylko za dobre samopoczucie. - No dobrze... ale wyzłośliwiliśmy się strasznie, ale może raz coś na poważniej i konstruktywniej? - Ok. Testosteron jest programem nieudanym, bo jest nieudolną kopią. Ktoś nie miał pomysłu na coś nowego, spróbował zerżnąć sprawdzone. Tyko, że schrzanił obsadę i nie zrozumiał przesłania. Z trójki prowadzących może z Mellera sika jakiś testosteron, ale jak pilnuje sesji do nowego numeru "Playboya". Bo na pewno nie w tym programie. Balkan zna się na samochodach, ale jest kolejnym podawaczem danych technicznych. Miecugow się tylko uśmiecha. O kwestiach czysto produkcyjnych w ogóle nie ma się co wypowiadać, bo zdjęcia jakie robią ludzie z BBC dla Top Gear to jest sztuka i dzieło samo w sobie. Poza tym każda sekunda angielskiego pierwowzoru jest przemyślana i wyreżyserowana. Dlatego wychodzi naturalnie. Testosteron jest wypierdziany zgodnie z dziwnym przekonaniem panującym w polskiej telewizji, że jak coś się robi naturalnie, to to na ekranie wypada naturalnie. Nic bardziej mylnego. Najluźniej i najlepiej wyglądają rzeczy wyreżyserowane. Tylko trzeba mieć scenariusz, pomysł, jaja i wykonawców. Rzeczy improwizowane wychodzą tylko w wykonaniu prawdziwych osobowości, a tacy modele jak Clarkson rodzą się raz na brytyjską królową. I na pewno żaden z prowadzących osobowością nie jest. Miecugow jest, ale w obliczu prezydenta albo premiera RP. W obliczu Citroena C4 staje się kapciową pierdołą. Reszta to poziom panienek prowadzących programy w kolejnej walterowskiej kile, czyli TVN Gra i podobnych jej nieporozumieniach jak ITV lub 4funTV. - Nawet tam występowały kobiety jako eksperci! Zachwycały się, że jakieś auto pasuje do kobiet i podobno ma haczyk na torebkę! - O kurwa... haczyk na torebkę... - Tak.. I teraz nie wiem, bo jeśli to miało być śmieszne, to nie było. A jeśli miało być na poważnie, to było śmieszne. Moja dziewczyna jak widzi takie flamy, robiące w telewizji kobietom opinię motoidiotek, ma ochotę, trzymając je za włosy, długo walić ich głową o kolektor wydechowy. - A wie gdzie to jest? - Właśnie wie. Zresztą to jest kolejny męski wymysł, że kobiety wybierają auta ze względu na kolor tapicerki i wieszaki na podpaski. - Torebki. - Jeden pies. To przecież głównie faceci wybierają auta ze względu na ich wygląd. Kobiety kierują się głównie funkcjonalnością albo tym, na co mają ochotę. Kupią auto, bo jest wygodne i poręczne albo dlatego, że im się zajebiście podoba i już. Kobieta kupi wóz obrzydliwy, ale mający wygodne schowki. Albo powie, że ma być amerykańskie V8 z 1970 roku i koniec, bo na taki ma ochotę. Za to faceci kupują auta, które będą się podobać innym i których inni będą im zazdrościć. I to ci faceci powinni mieć dodatkowy schowek na rajstopy i puder. - Ale jak to podsumować? Podobno słyniemy z błyskotliwych zakończeń, a tu się nic nie szykuje. - Cóż. To wszystko, o czym gadaliśmy, to ogólnie grzech TVN Turbo. Większość produkowanych dla nich polskich programów jest drętwa i nudna. I to boli, bo te programy są... ciekawe. Podejmują ciekawe tematy, mówią o interesujących rzeczach, ale mają w sobie tyle iskry, co zapomniana Polska Kronika Filmowa. Jak widzę takie produkcje jak "Rentgen", to chce mi się płakać. Z drobnymi wyjątkami dotyczącymi motocyklistów. Ci goście przynajmniej ciekawie mówią, bo widać, że się znają i mają jakąś pasję. Jedzą na kolację ogniwa łańcucha w smarze własnym. No ale psychopaci zawsze są zajmujący, a tylko ktoś nienormalny może jeździć na rowerze 200 km/h. - Czyli ogólnie sugerujesz, że sam zrobiłbyś taki program motoryzacyjny lepiej? - Tak. - Cóż. Wiem, że umiesz zmienić koło, wiesz czym się różni turbosprężarka od sprężarki i naprawiasz auto młotkiem. Ogólnie wiesz, dlaczego samochód jedzie, czego nie wie większość dziennikarzy motoryzacyjnych... - Jak to? Oni wiedzą. Samochód jedzie, bo się leje benzynę i bierze fakturę na dealera. A ja naprawiam mój samochód młotkiem nie dlatego, że jestem zdolny, tylko dlatego że ma 30 lat. Nie da się tak naprawić aut, którymi w "Testosteronie" Miecugow pojedzie robić zdjęcia rybom, a Meller oceni je tylko na podstawie jakości swojego odbicia w ich lakierze. - Zero skromności. - U Mellera? - U ciebie. - Ale ja mam przynajmniej dużo testosteronu. - Tak twierdzi twoja dziewczyna? - Nie. Mój fryzjer.
poczytajmimamo 2005-11-22 02:46:13 skomentuj (25) |