| poczytajmimamoblog - archiwum: (...) People use 'qua qua qua' when there needs to be a clean, crisp, 'quaCK' instead (...) |
| Strona główna |
(...) People use 'qua qua qua' when there needs to be a clean, crisp, 'quaCK' instead (...)- Co jest? Kandydujesz? - Słucham? - Kampanię jakąś prowadzisz, że cię nie ma w ogóle? - No co ty. Urlopowałem się. Co mnie wybory obchodzą. - Jak to co? Jako świadom swych praw i obowiązków... - A dupa tam. Kogo to interesuje oprócz gości, którzy sami biorą w tym udział. Chociaż z drugiej strony wybory mamy miłe i łatwe, więc można by się wybrać. - Miłe i łatwe? Samych kandydatów na kwachfuche kilkunastu. - No tak, ale dwóch się liczy, a reszta niech się lepiej leczy. - No tak, Cimoszko zasłabł nerwowo i uciekł w knieje. Przyszedł na zawody w rzucaniu gównem w wentylator i zdziwiony, że sam zarobił w oko i piecze. - A Giertych wśród łanów? Ulubieniec ułanów? - Ale to młody. To on jest ulubieńcem młodzieńców. A kandyduje stary. - Ulubieńcem młodzieńców wszechpolskich. Ich szef zabronił, aby mu się pederaści plątali po biurze. Widać sam sobie nie ufa, jeszcze by go poniosło i by uszczypnął. Tylko, że młodego podnieca wyłącznie myśl o stawianiu. - A nie staje mu od samego podniecenia? - Oj, on chce przed Trybunałem stawiać. Wszystkich jak leci, byle w telewizorze powiedzieli, że to on stawiał. Jest w tym gorszy od Wiśniewskiego z Mandaryną razem wziętych. - Wysoki jak brzoza, głupi jak koza - mawia lud. A stary Giertych jest dendrolog, to na brzozach się zna jak nikt. I na słojach. - Z formaliną. A w nich ciekawe formy państwowości. Jedno jest pewne - tylko jeden kandydat czymś się wyróżnił i naprawdę wniósł ogromny wkład w rozwój demokracji parlamentarnej w Polsce. - And the winner is? - Kaczor Kaczyński! - Eeee... ten to ma może jakiś wkład w spółdzielni mieszkaniowej, ale w rozwój? Chyba własnej nerwicy? - O nie. Tysiące młodych ludzi, kładących dotąd kompletną lachę na politykę, wstanie w ten wyborczy dzień, który mogliby spędzić na tysiące ciekawszych sposobów - na przykład cały przespać. Otrząsną się z gorzały, kwasu, koksu. Przyliżą włoski, poprawią trendy koszulki, strzelą na rozruch popularny napój energetyczny. Ścisną w dłoni niedawno odebrany pierwszy dowód osobisty. Wejdą do lokalu wyborczego i zagłosują najpierw na PO, a później na Donalda Tuska. Na PO, o którego programie nawet nie słyszeli. Na Donalda, który im wisi i powiewa jak zeszłoroczne prezerwatywy. Ale zrobią to z prawdziwej i głębokiej troski o to, żeby wściekły kurdupel o twarzy wnerwionego pięciolatka, gotowego zabić za zabraną zabawkę - nie został prezydentem. A jego przepełniona miłością bliźniego i tolerancją partia nie doszła do władzy. To dzięki głupocie Kaczyńskiego ci ludzie po raz pierwszy pójdą i zagłosują. Chwała mu za to oraz dziękujemy, do widzenia. - Czyli co? Prezydent Tusk? - Pierwszy raz w życiu jestem wręcz skłonny namawiać ludzi do głosowania na konkretnego kandydata, choć przyznam, że nawet nie wiem co on sobą reperezentuje. Chyba własnie nic i to mnie uspokaja. Program PO to jakieś liberalne pierdy. W tym nadzieja, że nie schrzanią, tego co już działa i nie będą odstawiać rewolucji. Sam Tusk jest bezbarwny jak jego ukochany sport w wykonaniu naszych reprezentantów. To też cieszy, bo nie wróży zbytnich odpałów. W odróżnieniu. Zniose nawet Rokitę, bo w gruncie rzeczy też niegroźny. Kogucieje w polityce, ale to zrozumiałe. W domu dostaje wycisk od baby, to musi odreagować. - Ufff... ale odwaliliśmy propagandówkę. - Wiesz, wybory codziennie się nie zdarzają. Chociaż ja to kurwa nawet nie wiem, gdzie mam komisję wyborczą. - A co będzie jak wszystko pójdzie w pizdu i wygra Kaczor z moczem? - Nic. - Jak to nic? - Będzie tak samo. Od kiedy to sejm, senat czy też rząd, zasługują na to, żeby się przejmować ich działalnością? Jak oglądasz mistrzostwa świata w piłce nożnej też ekscytuje cię mecz finałowy, ale na następne 4 lata twojego życia nie ma wpływu, kto wygrał. Chyba, że zastawiłeś dom, żeby obstawić na zakładach... - A co? Obstawiłeś coś? - Nie. Ale kiedyś moja niewierząca znajoma dała na msze za Kwaśniewskiego, żeby wygrał i podziałało, to może teraz też nie zaszkodzi? - Piękna wizja. Kościoły pełne gejów modlących się o zwycięstwo Platformy Obywatelskiej. - Wybory są dla wybieranych i tych, którzy zamierzają z nimi potem kręcić lody. Jak podstawili wafel pod niewłaściwego kandydata, dostaną innego kremu niż się spodziewali. Wybory przytruwają program telewizyjny i sprawiają, że twoje ulubione czasopisma stają się przez jakiś czas nie do strawienia. Stają się takimi także niektórzy twoi znajomi, naiwnie uważający, że wybory to wielkie wydarzenie i należy o nim rozmawiać. Ale potem wybory mijają i wszystko wraca do normy. I my też zaczniemy znowu gadać o rzeczach istotnych i życiowych - seksie i nieposkromionej łapczywości kobiet podczas rozwodów. - A na razie? - Na razie musimy jakoś przetrzymać te dwa weekendy. - Najlepiej trzymając w ręku browara i pijąc zdrowie tych, co się dali wybrać. - Chyba tych, co się dali nabrać... Aby posłuchać melodii wyborczych, kliknij tutaj poczytajmimamo 2005-09-22 02:05:45 skomentuj (14) |