Strona główna

Nad granicą, opodal krzaczka, mieszkała kaczka-fruwaczka



- Czytam sobie właśnie, że czeskie samoloty JAS Gripen, nazwane oczywiście przez Wyborczą "Grippen"...
- Im nikt nie płaci za rzetelność faktograficzną, tam się liczy rzetelność dziennikarska, zawsze więc pieprzą nazwy i fakty, ale w słusznej sprawie...
- Właśnie... i te czeskie samoloty dzielnie interweniowały nad Polską, bo coś tam leciało i nie mogło nawiązać kontaktu radiowego.
- A nasze?
- Nasze podobno nie dotarłyby na miejsce tak szybko jak Czesi.
- Myślę, że my wolimy nie podrywać naszych F-16 bez sensu. Gdybyśmy je zadrapali, Amerykanie potrącili by nam to z offsetu.
- Może to i dobrze. Ten niezidentyfikowany samolot leciał z Kolonii. Gdyby to byli nasi, prezydent zapewne kazałby od razu strzelać podejrzewając, że to Merkel naciera na czele ziomkostwa.
- Albo Axel Springer na odsiecz Newsweekowi.
- A tak sprawę załatwiły czeskie kaczki.
- Jezus Maria, to u nich też?
- Gripen to kaczka. Taki ma układ skrzydeł, tak to się technicznie nazywa.
- To bardzo dobry układ. To także dowodzi, że układ, ten przez duże U z sennych PiS-ich koszmarów nie był taki zły. Mógł podłożyć większą świnię i wybrać w przetargu właśnie te samoloty zamiast F-16.
- Chyba podłożyć kaczory.
- Ta, stalowe... Ile by wtedy było głupich żartów w tym stylu.
- Stalowe nie stalowe, ale przynajmniej byłyby to kaczory z pożytkiem dla kraju.
- A tak to mamy tylko dwa, z czego jednego unieszkodliwiła odrobina lodu pod kaplicą. Zepsuł sobie skrzydło.
- I tak lepiej niż F-16. Je unieszkodliwia samo latanie.
- Latanie do Polski.
- To inteligentna maszyna. Widać wyczuła, że teraz trendy jest latać raczej z Polski.
- Dokąd?
- Gdziekolwiek, byle dalej.



W tej sytuacji Helena Vondráčková musi zaśpiewać "Malovaný džbánku"...



poczytajmimamo 2007-01-31 04:05:42
skomentuj (1)